Specjalny obrządek


Żeby nie było wątpliwości - to zdjęcie z Rosji (internet)

Jest tak: Ministerstwo Obrony Narodowej corocznie wydaje do 25 mln złotych (wg Super Expressu) na etaty księży katolickich, ewangelickich i prawosławnych oraz całą opiekę duszpasterską dla Wojska Polskiego. Ministerstwo tnie wydatki, zmniejszy się więc liczba księży na etatach. Zadania od strony kościelnej podjął się z obowiązku ksiądz biskup Józef Guzdek. Kościół katolicki nie wydaje się zadowolony.

Informacja może budzić różne komentarze w zależności od osobistych zapatrywań czy światopoglądu.

Mnie interesuje to nieco globalnie.

Co – poza tradycją – decyduje, że osoby wykonujące zawód żołnierza muszą mieć osobną kadrę duszpasterską? Z jakich powodów rodziny żołnierzy, żołnierze w szpitalach, emerytowani pracownicy wojska otrzymują posługę kapłańską w ramach jakiś  specjalnych struktur kościelnych płatnych ze wspólnych podatków?

Co by się stało, gdyby żołnierz poszedł do „zwyczajnego kościoła” i „zwyczajnego księdza”? Dlaczego trwa lament nad utraconymi etatami? Czy ksiądz bez etatu, a w zakresie swego powołania nie pójdzie do szpitala odwiedzić rannego żołnierza? Czy mamy do czynienia z jakimś odłamem kościoła, gdzie proponuje się inne prawdy i inną liturgię?

Wyobrażam sobie opłacanie księży za ich posługę podczas misji zagranicznych, wyobrażam sobie inne uregulowania w czasie wojny. Jak rozumiem podobny specjalny status mają księża w więziennictwie. Myślałem, że może robią to z miłości do grzesznych ludzi i do Boga, ale przyjmuję, że jeśli to iluzja, to więźniom należy się opłacone przez Państwo spotkanie z księdzem.

W wojsku bywają przepustki, bywa czas wolny. Wiara jest sprawą prywatną i wymaga pewnej indywidualnej aktywności. Nie podoba mi się, że Państwo żołnierzy zwalnia z tej odrobiny wysiłku w sferze wiary.

PS. Wiem, że polskie zwyczaje nie są czymś wyjątkowym, ale pytania pozostają te same.

Advertisements

2 thoughts on “Specjalny obrządek

  1. w społeczeństwie nadal istnieje mit księdza, który razem z żołnierzami rusza na niemożliwy do zdobycia bastion wroga i tylko dzięki niesionemu przez niego krucyfiksowi udaje się go zdobyć. Ten mit podtrzymywany jest w nawet w najnowszym produkcjach -Bitwa Warszawska. Ciekawi mnie ilu z kapelanów poszłoby dzisiaj do walki ramię w ramię ze swoimi owieczkami, albo nawet czekało na nich w bezpiecznych taborach na tyłach frontu. Moim zdaniem „dodatek kapelański” przyznawany jest właśnie za tego rodzaju służbę. W dzisiejszym świecie, dziękować Bogu, jest inaczej. Zresztą, mamy żołnierzy zawodowych, którzy przynajmniej teoretycznie żyją poza koszarami, rozsiani po całym mieście i chyba tylko od nich zależy czy i do jakiego kościoła udadzą się na niedzielną mszę. Poruszyłeś bardzo trudny temat, a deliberować można tutaj godzinami.

    • Chciałem uniknąć zacietrzewienia, bo wystarcza – moim zdaniem – logiczne myślenie w kwestii, za co płacimy z naszych podatków i jakie są tego powody. Wiem też, że jak bumerang wraca w tym kontekście sprawa nauczania religii w szkołach. Jako wierzący powinniśmy utrzymywać „swój” kościół, swoją wiarę. Gdy wkracza w to państwo i wspólne podatki, to jest to państwo wyznaniowe lub pokręcone. Powiem więcej, nie rozumiem, dlaczego jest etatowy ksiądz przy Prezydencie RP. Pozdrawiam

Możliwość komentowania jest wyłączona.