Berlin od zewnątrz i od środka


Roger Moorhouse kontra Hans Fallada (fot. Nacho)

To miało być tak… Napiszę coś o tym, co czytam. Napiszę więc o książce Rogera Moorhouse’a „Stolica Hitlera” (wyd. Znak Kraków 2011), a kiedyś potem o powieści Hansa Fallady „Każdy umiera w samotności” (wyd. Sonia Draga, Katowice 2011).

Nie wyszło. Pierwszy tekst nie doczekał się mojej chęci pisania, drugi przyspieszył i zderzył się z tamtym, który kiełkował zaledwie w mojej głowie…

Efekt jest piorunujący. Obie książki poruszają dokładnie tę samą tematykę, więc aż się prosi o porównania.

Pomyślcie sobie tak: temat interesujący, ale nie aż tak, by wydać pieniądze dwa razy.

Nacho mówi zdecydowanie – kupcie powieść Fallady!

Moorhouse zaprasza na swoje 500 stron w iście amerykańskim stylu (on sam jest Brytyjczykiem). Jego dzieło czyta się świetnie, a bibliografia imponuje. Przekonywująco wypadają też zastrzeżenia autora, że dotarł do osób, które wojenny Berlin pamiętają, zgodziły się o nim opowiedzieć i zwyczajowo zastrzegły swoje dane personalne.

Potem czytamy i czytamy, a na końcu pozostajemy z uczuciem wyraźnego niedosytu. To w końcu nie jest beletrystyka i chcielibyśmy z precyzją dokumentu wyobrazić sobie życie stolicy III Rzeszy pod rządami Hitlera.

Wyobrazimy sobie bombardowania, sytuację Żydów czy robotników przymusowych. Zobaczymy defilady, wiece, pozory protestu. Odczujemy, że autor darzy to miasto i jego mieszkańców sympatią, a aparat nazistowski traktuje jak narośl ulepioną chyba z innej gliny.

Nie wyobrazimy sobie, jak przy ciągłych bombardowaniach funkcjonowała komunikacja, jak działały szpitale, kościoły. I nie odpowiemy sobie na pytanie, jak to możliwe, że chwalący się swoją kulturą naród w środku Europy, wpadł w obłęd nienawiści, sadyzmu, a z drugiej strony służalczości, donosicielstwa i strachu.

Naprawdę oczekiwałem więcej. Pewne tematy rozbudowane są u Moorhouse’a aż nadto, inne skwitowane epizodami. Z zamierzeń napisania kompendium niewiele zostało. Jest jakiś zarys, który dla zainteresowanych tematyką pozostanie jednym z wielu podobnych.

Inaczej sprawa ma się z równie potężną książką Hansa Fallady. Autor (oryginalne nazwisko: Rudolf W. Ditzen) napisał powieść. Powieść opartą na prawdziwej historii. Książka nie jest nowa – ukazała się 2 lata po wojnie i już wtedy zdobyła rozgłos. Obecne wydanie jest jednak pierwszym bez żadnych wcześniejszych skrótów.


Hans Fallada był wybitnym pisarzem niemieckim. Jego losy są równie intrygujące jak historie opisane w książkach. Oponent faszyzmu, a jednak okresowo wydawany nawet w III Rzeszy i chwalony przez Goebbelsa. Doceniony także w innych krajach. Na podstawie powieści „Każdy umiera w samotności” powstaje teraz film w międzynarodowej obsadzie.


„Każdy umiera w samotności” pokazuje więcej wojennego Berlina niż moglibyśmy się spodziewać. Z przenikliwością wciskamy się w umysły i dusze Berlińczyków i przybliżamy się do zrozumienia ówczesnych postaw. Liczne wątki tej historii pokazują też skrupulatnie, jak się żyło mieszkańcom stolicy Niemiec, jak lawirowali między tym co wolno, a co zabronione.

Fallada pisał to wszystko na gruzach dymiącego niemal miasta. Pisał po niemiecku i dla Niemców, więc musiał być ostrożny, by nie zarzucono mu przekłamań. To prawdziwa, rzetelna historia pewnej berlińskiej kamienicy.

„Stolica Hitlera” to książka z XXI wieku odtwarzająca różne wydarzenia z czasów nazizmu, ale bezskutecznie próbująca oddać atmosferę tamtych lat. Jest warta przeczytania, ale gdybyście mieli wybrać jedną, dobrze się zastanówcie…

Reklamy