Bartosz mądry po papierosie


Prawie Sylwester, warszawskie lotnisko Okęcie. Do palarni przypominającej oszkloną windę wpada rozgorączkowany Bartosz Arłukowicz ze swoim zastępcą Szulcem.

– Może ja to jednak tak uzasadnię? pyta Bartosz.

– Nie, tak nie możesz. Lepiej powiedz im…

– To może ja im powiem, że trzeba zrobić tak…?

– Nie, tak im nie mów, bo jeszcze nie ma takiego przepisu. Trzeba byłoby zmienić konstytucję i w ogóle…

Nie chciało mi się słuchać dalej. Minister, od którego zależy życie i zdrowie milionów,a który dopiero uczy się kierowania resortem od swojego „wice”,  może budzić moją sympatię, ale jakoś nie budzi szacunku.

Advertisements