Tylko w Świecie Nacho: Północna Korea oczyma Artiemija Lebiediewa


Artiemij Lebiediew (fot. własna A.L)

Rosyjski designer i podróżnik Artiemij Lebiediew z Moskwy zgodził się (za co serdecznie dziękuję) na umieszczenie w Świecie Nacho kilku zdjęć i paru spostrzeżeń ze swojego pobytu w Korei Północnej.

Turyści trafiają tam niezmiernie rzadko, a jeśli już, to i tak pozwala się im poruszać tylko wybranymi trasami, zawsze pod opieką przydzielonych przewodników.

Telefony komórkowe zabierane są do depozytu po przylocie, chociaż teoretycznie działa tam sieć mobilna (jest sygnał). Artiemij nigdy jednak nie widział komórki w czyichkolwiek rękach…

Usilnie naciska się, by robić zdjęcia w wybranych miejscach i równie usilnie odradza się pstrykanie fotek w miejscach uznanych przez władze za niewarte uwiecznienia…

Korea Północna w Google Maps - biała plama (ilustr. Nacho)

Świat wokół istnieje. Korea Północna to jednak biała plama w Google Maps. Gwoli prawdy warto dodać, że w Google Earth jest znacznie lepiej, a część kraju prezentowana jest przez zdjęcia wysokiej rozdzielczości… Satelita nie musiał pytać o pozwolenie…

Tyle widać przez szybę

Zdjęcie – ciekawostka. Szyby w oknach znane nam powszechnie i oczywiste od dawna, w Korei takie oczywiste już nie są. Spotkamy je w hotelach i oknach wystawowych. W zwykłych domach szyba pozwalają zaledwie mniej więcej rozpoznać świat – jest nierówna i niezbyt przezroczysta.

Z góry widać więcej niż z poziomu ulicy

Tylko z pewnej wysokości można sobie uzmysłowić , jak naprawdę wygląda zabudowa stolicy. Trasy udostępniane cudzoziemcom otoczone są przeciętnymi blokami i monumentami, znanymi z telewizji. Tam, gdzie coś odbiega od zakładanego wizerunku, stoją płoty i mury skutecznie zasłaniające widok.

Z góry widać jednak lepiej. Pośród bloków i wieżowców pełno jest małych domów skleconych z byle czego. Podobno żyją tam starzy ludzie, którym jest tam wygodniej…

Granica między dwiema Koreami

Granica z Koreą Południową bywa pokazywana w niektórych reportażach. O dziwo, turystów się tam wozi i pokazuje teren dość dokładnie. Artiemij zwrócił uwagę na ciekawe drobiazgi. Oto w tym samym klimacie gładziutki równy asfalt u tych z Południa i popękany u tych z Północy (z czymś mi się to kojarzy). Oto estetyczny barak jednych i surowy drugich. Tu gładki piasek, tu ostry żwir. To jedyne przejście graniczne z Koreą Południową…

Plaża to dla władz Korei Płn. tylko granica

Piękny, acz smutny widok. Plaże nad Morzem Japońskim mogłyby być atrakcją turystyczną. Morze prowokuje jednak do ucieczki, a i jest wygodnym miejscem dla agresora. Otoczono je więc ziemnymi wałami i postawiono ogrodzenie z drutem kolczastym. Prądu, by poraziło upartych – nie brakuje…

Billboardy są, a jakże...

Ulica w stolicy – Pjongjang. Żeby było tak jak gdzie indziej, są też billboardy. W Korei Północnej służą do agitacji i przypominania myśli klanu rządzącego. Artiemij widział też pojedyncze reklamy chińskiej firmy sprzedającej samochody…

Wielkie i puste ulice

Pustka pseudo-autostrad jest porażająca. Komunikacja miejska jest przeciążona, ale składają się na nią tramwaje, trolejbusy, autobusy i metro. Rowery są w sferze marzeń, a samochód pojawia się tylko sporadycznie. Kierowcy nie zwalniają przed pasami i nie patrzą w lusterka wsteczne. Szansa, że ktoś będzie wyprzedzał jest bliska zeru. Żeby uniknąć wypadku – trzeba mocną trąbić, by ostrzec, że też jest się na drodze. Większość ludzi chodzi pieszo (co widać na zdjęciu)…

Na przystanku w stolicy

Jeśli trzeba pojechać gdzieś dalej, można skorzystać z komunikacji miejskiej. Tak luźno na przystankach jest jednak tylko poza godzinami szczytu…

****

Wszystkie zdjęcia i informacje zawarte w tekście (poza dot. Google) pochodzą z blogu Artiemija Lebiediewa. Znajdziecie tam dużo więcej zdjęć i wrażeń z pobytu w Korei Północnej (po rosyjsku).

Blog Artiemija Lebiediewa – zobacz…

Reportaż z Korei Północnej – zobacz…

Artiemij Lebiediew w Google+ – odwiedź…

Advertisements