Pieski jedzą kotki i na odwrót


To tylko niewinne igraszki - ilustr. Free Republic (You Will Not Believe What Your Pet Eats); modyf. Nacho

Kiedy już cała brać piłkarska pojawi się na ukraińskiej części przyszłorocznego Euro 2012, będzie mogła bezpiecznie przechadzać się po ulicach Lwowa czy Kijowa. Żaden bezpański pies nie podbiegnie i nie chapsnie kibica w udo.

Od miesięcy trwa wyłapywanie bezpańskich zwierząt u naszych sąsiadów. Zdrowe czy nie, żywe czy nie – trafiają do samochodów, a potem do zakamuflowanych nieco pomieszczeń, gdzie są utylizowane. Jak to ładnie brzmi…

U T Y L I Z O W A N E

Znikają w bezprzykładnym procederze, by wykazać jeszcze swą ostatnią przydatność. Stają się składnikiem pokarmu dla innych kotów i psów.

Nic w przyrodzie nie ginie…

Reportaż na ten temat przedstawiła niedawno TVN 24 i można było spodziewać się jakiejś masowej histerii polskich widzów. W końcu to u nas pies jest panem trawników i chodników. To u nas ma prawo zrobić na środku wielką kupę pod dumnym wzrokiem właściciela. To u nas opieka weterynaryjna dla zwierząt jest lepsza niż medyczna dla ludzi. U nas też księża kropią tych mniejszych braci wodą święconą.

Nastąpiła jednak cisza.

Odzywa się więc ten, który psy i koty akceptuje, ale za nimi nie szaleje. Ten, który lubi Ukrainę, ale nie znosi nieludzkich metod radzenia sobie z ludzkimi problemami. Może warto w tej sprawie pokrzyczeć, zamiast martwić się kolejnym niedokończonym fragmentem drogi…