I będziesz miał nowego boga…


Ach, jak lekko na duszy…

Ci najmądrzejsi spośród nas, którzy analizują bez końca kalendarz Majów, doszli do nowych wniosków, które powodują, że chce się żyć.

Miałem już wszystko spakowane, prowiant skoncentrowany w piwnicy, żadnych planów i marzeń. Wszystko miało się skończyć za rok mniej więcej.

Zastanawiałem się nawet, po co manipulować z tym Euro, jeśli tak mało czasu nam zostało. Czemu Putin i Miedwiediew tak uparcie chcieli wygrać te wybory. Po co przedłużać wiek emerytalny. Wszystko jednak było ukartowane, jak sądzę.

Dzisiaj do mediów przedostała się najświeższa interpretacja i oto dnia sądnego (coś w rodzaju 21.12.2012) nie wydarzy się nic zapowiadanego wcześniej.

Dalszy ciąg NASTĄPI, mili moi.

Będzie też deserek.

Majowie – według specjalistów – zapowiadają zamiast końca świata, pojawienie się nowego boga.

Nowy bóg będzie fajny i się nam spodoba.

Zamiast więc szaraczków, przyszłego roku powinni się obawiać dostojnicy kościołów różnych, którym przybędzie konkurencja.

Demokracja dojdzie do szczytu swych możliwości. Teraz nawet boga będzie sobie można wybrać, uwzględniając najlepszą ofertę i akceptowalną ilość restrykcji.

A wszystko dzięki Majom…

Advertisements

2 thoughts on “I będziesz miał nowego boga…

Możliwość komentowania jest wyłączona.