Poobijana niepodległość


W cieniu Dnia Niepodległości (ilustr. Nacho; wykorzyst. oryg. fot. z http://www.vitaliy.com/)

Dzień pierwszy. Dzień drugi. Dzień trzeci. Dzień czwarty. Dzień piąty…

Non stop słyszę o burdach w Warszawie, które miały miejsce w Dniu Niepodległości. Te same zdjęcia, te same filmy.

Komentatorzy są tak przejęci, jakby wydarzyło się coś nadzwyczajnego.

Nie wydarzyło się nic, co odbiega od wielokrotnie pokazywanych zdarzeń z innych wielkich miast. Niby dlaczego Polska miałaby być oazą spokoju, gdy podobne zamieszki wybuchają okazjonalnie w Londynie, Paryżu, Berlinie, Rzymie i dzięsiątkach innych stolic. Tłum rządzi się swoimi prawami, zwłaszcza gdy jest emocjonalnie podkręcony.

Zabawne jest przerzucanie się winą między skrajną prawicą i skrajną lewicą. Niezależnie od moich sympatii politycznych, udawanie że „nasza opcja nie ma z tym nic wspólnego” jest kompletnie infantylne.

Prawica uważa, że nie podsyca nienawiści, że jej nacjonalizm i zawłaszczanie historii to niemal wzorzec metra. Spiżowe towarzystwo śliniące się na sam dźwięk obcego mu słowa „honor”.

Lewacy też nie wykazali się delikatnością. Logika walki o równouprawnienie i inne wzniosłości dokładnie 11 listopada jest ostro naciągana. Nie to święto, moi mili. Nie ten symbol. Parę sensowniejszych dat w kalendarzu znalazłoby się bez problemu.

Zaproszenie Niemców z ugrupowań skrajnych to już zupełny brak wyczucia. Jeśli miałaby być bardziej niewskazana data do takiej wizyty, to proszę o jej podanie. Może 1 września?

Co chciano przez to wszystko udowodnić?

Zadziwia mnie magnetyczna rozkosz, z jaką obie strony dążą do tego, by się nawzajem spotkać i skrzyżować trasy swego marszu. Bądźmy szczerzy – nie o przepisy tu chodzi, a o klarowny plan, by jedne sztandary starły się z tymi drugimi.

W warszawskich rozróbach wszyscy ponieśliśmy klęskę, bo za zniszczenia zapłacimy wspólnie, nikt nie umiał przekonać do swoich idei, a czynienie innym krzywdy odstraszyło ewentualnych zwolenników.

Siła fizyczna jest objawem bezradności i słabości. Demokracja (choć to kulawe zwierzę) ma metody znacznie lepsze i sprawdzone, by zdobyć sprzymierzeńców dla swojej wizji świata.

Reklamy