Matematyczne manowce Mularczyka


Poseł Mularczyk nie wiadomo skąd...

Poseł Mularczyk, reprezentujący nie wiadomo kogo i dlaczego, wyraził dzisiaj wybitną opinię, że nie powinno być w sejmie marszałka o takich poglądach jak posłanka Nowicka i że takie mniejszości powinny generalnie siedzieć cicho.

Mularczyk ukończył swego czasu podyplomowe studia w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w Warszawie („Prawa i Wolności Człowieka”)(cyt.). Widać takie niesłychane rzeczy są u nas możliwe.

Możliwe jest jednak także, że od podstawówki do dziś poseł nie zaliczył porządnego kursu matematyki.

Pokrótce zwrócę panu Mularczykowi uwagę, że nawet rządząca Platforma Obywatelska nie reprezentuje u nas większości. Nie reprezentuje też nijak większości PiS, a zwolenników Radia Maryja jest zapewne mniej niż zwolenników Ruchu Palikota. Pan poseł nie jest w większości, która ma prawo coś takiego opowiadać, bo większością w naszym kraju są kobiety.

Poseł Mularczyk nie może szafować prawami innych, bo jest li tylko przedstawicielem Nowego Sącza. Miasto to zacne, ale małe. Dzisiaj pan Mularczyk nie reprezentuje nikogo, bo grupka ziobrystów nie określiła się jeszcze sama, a na pewno powiązań z nim uniknąć już by chciał Jarosław Kaczyński.

Jeśli nawet poseł Mularczyk mówi w imieniu kościoła katolickiego, to przy założeniu, że jest w nim jakieś 90% obywateli, tylko część zgodziłaby się z jego poglądami. W kościele są też ludzie z SLD czy Ruchu Palikota, w kościele jest ksiądz Boniecki czy abp Gocłowski. Gdyby zsumować – poglądy posła Mularczyka poparłaby mniejszość.

A jako mniejszość, poseł Mularczyk powinien siedzieć cicho.

Advertisements