Diabeł nie tkwi w niczym


Ziobro czy Kaczyński - co to za pytanie (ilustr. Nacho)

Poza apokalipsą w postaci europejskich problemów finansowych, wyjątkowe zainteresowanie w ostatnich dniach budzi w mediach nieco krytyczny stosunek pana Ziobry do pana Kaczyńskiego. Mowa, że PiS się przełamie, odłamie i Bóg wie czym to się skończy.

Jakoś nie słyszę jednak, co miałoby to oznaczać. Bo słyszeć nie mogę.

Nie oznacza to nic, a diabeł nie tkwi w żadnych szczegółach.

O ile wyodrębnienie PJN ma racjonalne uzasadnienie, to rywalizacja Ziobro – Kaczyński jest czystą iluzją. Między panami nie ma żadnej różnicy programowej, obydwaj stosują identyczne metody, obydwaj mają podobne cele. Różnica w wieku i wyglądzie to za mało, by się tym zajmować.

Jeśli dojdzie do cudownego rozmnożenia jednej XIX-wiecznej partii w dwie XIX-wieczne partie, to jedynie zamieszanie w naszym grajdole stanie się jeszcze większe. Czego nikomu nie życzę…

Reklamy