Rewolucja w naszym imieniu


ilustr. victor-ferdinand-eugene na podst. Delacroix/lh6.ggpht.com/modyf. Nacho?

Tej rewolucji radzę Wam nie przegapić. I radzę nie bagatelizować.

Ot, pełza sobie jak ogień w suchym lesie. Raz wybucha, raz się tylko tli. Umiłowani w konsumpcji przecierają oczka ze zdumienia. Na ulicach dziwacy. Nie podoba im się wszystko i nie wiadomo, czy umieją coś zaproponować. Do dziwaków dołączają czasem krewcy niszczyciele. Dopieszczeni w stateczności żądają, by policja zrobiła w końcu z tym wszystkim porządek. Dość wybijania szyb, niszczenia błyszczących autek, demolowania sklepów z tym wszystkim, co dla nas najważniejsze. Łzy w oczach zamożnych i średniaków. Dziwacy też do najuboższych nie należą i dlatego są dziwakami. Może jeszcze tym razem policja sobie poradzi…

Bo to jest tak…

Wszystko mamy w tej bogatszej części świata jako tako poukładane. Żyje się jakoś, jakoś się głosuje, a wybrańcy jakoś rządzą. Jest ciepełko, światełko i rosnące sadełko.

Część z nas zaczęła zauważać, że oprócz „cacy” jest i „be”. Bo ktoś grzebie w naszym selektywnie poukładanym śmietniku, ktoś przy supermarkecie wyrywa wózek z monetą z naszych rąk, ktoś nie jest godzien wychować swego dziecka na poziomie oficjalnego standardu.

Odwracamy monetę. Ktoś dostaje odprawę w wysokości naszych wieloletnich zarobków, ktoś ma obstawę –  znaczy jest co obstawiać, ktoś ustawia różne bankowo-giełdowe cyferki tak jak chce.

A w Afryce, a w Azji… Nie słuchaj, że tam codziennie umiera się w tysiącach, bo zabrakło wody, a nie coli z lodem. Nie słuchaj, że tam się umiera z głodu, niekoniecznie dlatego, że bułeczki dowieźli za mało chrupiące. Umiera się na różne choroby, choć Activia zlikwidowałaby wszystkim wzdęcia, Strepsils oczyścił gardło, a Nurofen uśmierzył ból.

Oburzeni mają dość i tego, i bogactwa kościołów, które waniszują swoje sumienia misjonarkami i misjonarzami. I mają dość tego, że w końcu wszyscy wcale nie jesteśmy równi, choć konstytucje są natłuszczone równością i sprawiedliwością.

I mają dość banków, wykrochmalonego towarzystwa z dzielnic biurowych, władzy druku, pieczątki i tych, co mają to w garści.

Nie będzie z tego komunizmu, ale otrzeźwienie – kto wie?

Jakieś pomysły?

A muszą być?

A nie można – tak po prostu – pokazać, że to wszystko jest do dupy? I że ci, którzy rządzą, dostają taką kasę, że mogliby się nieco wysilić.

Ruch Oburzonych walczy w imieniu większości przeciwko mniejszości. Na razie bowiem to mniejszość na świecie korzysta z wygody, dobrobytu i najnowszych zdobyczy cywilizacji…

Reklamy