Warszawa. Emilii Plater. Samo Centrum.


Warszawa. Kamienica przy ul. Emilii Plater, niedaleko Dw. Centralnego

Zdjęcie nie uwzględnia zapachu.
Reklamy

Tożsamość narodowa


ilustr. glazersspace. wikispaces.com

… Prowincjonalizm i absurdalne twierdzenia o tym, że Unia chce nam odebrać tożsamość, to dobry temat na 28 października. Rozwinąłbym (…) myśl, że to my i tylko my sami odbieramy sobie tożsamość – poprzez straszny język, jakim mówimy, straszną architekturę, jaką budujemy, poprzez brak szacunku dla krajobrazu kulturalnego i zabytków, wątpliwą urbanizację, rezygnację z rzemiosła i jego pluralizmu, wyludnianie wsi, poprzez budowę coraz to nowych monumentów konsumpcji, bez zwiększania wydajności i efektywności produkcji oraz przemyślanej troski o sprzedaż ich efektów itp.itd. Stajemy się tuzinkowym „zglobalizowanym” krajem.

Václav Havel w książce „Tylko krótko, proszę”

PS. Opinia o Czechach, żeby było jasne…

Diabeł nie tkwi w niczym


Ziobro czy Kaczyński - co to za pytanie (ilustr. Nacho)

Poza apokalipsą w postaci europejskich problemów finansowych, wyjątkowe zainteresowanie w ostatnich dniach budzi w mediach nieco krytyczny stosunek pana Ziobry do pana Kaczyńskiego. Mowa, że PiS się przełamie, odłamie i Bóg wie czym to się skończy.

Jakoś nie słyszę jednak, co miałoby to oznaczać. Bo słyszeć nie mogę.

Nie oznacza to nic, a diabeł nie tkwi w żadnych szczegółach.

O ile wyodrębnienie PJN ma racjonalne uzasadnienie, to rywalizacja Ziobro – Kaczyński jest czystą iluzją. Między panami nie ma żadnej różnicy programowej, obydwaj stosują identyczne metody, obydwaj mają podobne cele. Różnica w wieku i wyglądzie to za mało, by się tym zajmować.

Jeśli dojdzie do cudownego rozmnożenia jednej XIX-wiecznej partii w dwie XIX-wieczne partie, to jedynie zamieszanie w naszym grajdole stanie się jeszcze większe. Czego nikomu nie życzę…

Pamiętajmy o Karskim


Jan Karski - fot. Nacho

Czasem coś wydaje się nam takie lokalne i mało znaczące… Oto Lizbona – sam środek miasta. Wystawa sporej księgarni. Za szybą świetnie widoczne książki o Janie Karskim: Polaku, Łodzianinie, emisariuszu Państwa Podziemnego. Tym samym, który jako pierwszy powiedział światu prawdę o holocauście, gettach i masowych mordach. Powiedział największym tego świata osobiście, choć bez wyraźnego skutku.

Jego życie to wprost wymarzony materiał na trzymający w napięciu film. Film, którego nikt w Polsce dotąd nie nakręcił.

Jan Karski nie jest bezimienny, w zasadzie jego losy są znane, łódzkie muzeum ma specjalną salę poświęconą jego życiu.

Czy jest jednak bohaterem narodowym? Czy wystarczająco doceniamy, że mieliśmy takie wyjątkowe osobowości?

Niekoniecznie. Życie Karskiego to sukces, balansowanie na krawędzi. To taki wojenny James Bond. Nie ma tragicznej śmierci, męczeństwa, hektolitrów łez, krzyży. To niech zachwycają się nim inni…

Pokrętna droga tłumacza


ilustr. Nacho - kadr z filmu "Na putu"; w roli głównej Zrinka Cvitešić

Właśnie w tej chwili Ale Kino! nadaje dobry film z Bośni i Hercegowiny zatytułowany „Jej droga”…

Czyżby?

Przed filmem w studiu świetni goście Anny Laszuk, w tym tłumaczka bośniackiej literatury Dorota Jovanka Ćirlić. I cóż mówi niewątpliwy fachowiec? Pani Dorota mówi, że polski tytuł jest bez sensu.

Kto liznął choć trochę np. rosyjskiego i spojrzy na tytuł oryginalny też to widzi: NA PUTU nijak nie zawiera słowa podobnego do „ona”, „jej” itp („putu” z pewnością oznacza drogę).  Pani Dorota proponuje wierny oryginałowi tytuł „W drodze”, ale słyszą to tylko widzowie, bo Pokręcony Specjalista Od Tłumaczeń (PSOT) już swoje zrobił.

Film Jasmily Žbanić już w Polsce funkcjonuje jako „Jej droga” i tego się nie odkręci. Kto włącza boski tryb i daje jakimś tajemnym mocom prawo przemieniania tytułów filmów i narzucania im znaczeń niezgodnych z intencją twórców.

Pisałem już o tym, ale widać z jak marnym skutkiem…

Karawany, głupie żarówki i stare jedzenie…


Przeciwko czemu mamy protestować?

Nie każdy ma ochotę wyjść na barykady, ale każdy może wpłynąć na to, by ten świat był normalniejszy. No to wpływajmy…

Czytaj dalej

Polski gadżet ścienny


Galeria krzyży na ścianie mieszkania oceniana jest jako świetny designerski pomysł... (fot. http://longhorninhouston.blogspot.com)

Lindsay zachwyca się ścianą z galerią krzyży, którą zorganizowała sobie mama. Ciocia Cathy ma jeszcze lepszą kolekcję… Tak jest gdzieś daleko. A u nas?

Krzyże fajnie wyglądają na ścianach polskiego sejmu, szkół, placówek pomocy społecznej, urzędów. Naszej tradycji bronić będziemy do upadłego. Rozedrzemy sobie koszule i uratujemy krzyże.

Krzyż wypełnia przestrzeń nad drzwiami, pod obrazkiem z bladą kopią „Słoneczników” van Gogha. Krzyż pasuje kolorem i formą prawie do wszystkiego.

Czytaj dalej

Rewolucja w naszym imieniu


ilustr. victor-ferdinand-eugene na podst. Delacroix/lh6.ggpht.com/modyf. Nacho?

Tej rewolucji radzę Wam nie przegapić. I radzę nie bagatelizować.

Ot, pełza sobie jak ogień w suchym lesie. Raz wybucha, raz się tylko tli. Umiłowani w konsumpcji przecierają oczka ze zdumienia. Na ulicach dziwacy. Nie podoba im się wszystko i nie wiadomo, czy umieją coś zaproponować. Do dziwaków dołączają czasem krewcy niszczyciele. Dopieszczeni w stateczności żądają, by policja zrobiła w końcu z tym wszystkim porządek. Dość wybijania szyb, niszczenia błyszczących autek, demolowania sklepów z tym wszystkim, co dla nas najważniejsze. Łzy w oczach zamożnych i średniaków. Dziwacy też do najuboższych nie należą i dlatego są dziwakami. Może jeszcze tym razem policja sobie poradzi…

Czytaj dalej

Palikot w składzie porcelany


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. Wanga Chengyuna)

Janusz Palikot odniósł wielki sukces. Polska scena polityczna stała się znacząco bogatsza, co jest faktem, nawet jeśli ktoś zupełnie nie akceptuje retoryki, poglądów i reprezentantów Ruchu Palikota. Nowa jakość „na dzień dobry” ustawia jednak całe ugrupowanie w roli słonia. Słoń krąży po składzie porcelany i od jego delikatności zależy, czy spacerek nie skończy się katastrofą.

Czytaj dalej

Romeo uciekł spod balkonu


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z internetu)

Jak bardzo nasze obecne władze chcą się odróżnić od tych poprzednich, że zapominają o sprawach podstawowych. Zapominają o przyjaźni, odwzajemnianiu życzliwości, o solidarności, o wspieraniu niesprawiedliwie sądzonych…

Jak bardzo rząd Tuska, nasza prezydencja w UE (choć to ci sami ludzie) chcą być politycznie poprawni, by udowadniać, jak niepoprawny był prezydent Lech Kaczyński.

Julia Tymoszenko siedzi. Dostała siedmioletni wyrok za nadużycia przy zawieraniu kontraktów gazowych z Rosją. Być może wyrok zostanie zmieniony, być może anulowany, ale to już bez naszej pomocy.

Czytaj dalej

Coś dla przypomnienia…


Dokładnie 9 września napisałem tekst o Napieralskim i SLD. Dziś nie zmieniłbym w nim ani słowa. Kto nie czytał – zachęcam…

ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z serwisu SrbijaNet)

Nadchodzi wielkie bum, którego głównym performerem będzie Grzegorz Napieralski. Ten sam Grzegorz, którego kiedyś – ku mojemu zdziwieniu – demokratycznie na swego szefa wybrały subordynowane, większe i mniejsze ciała z SLD…

Przeczytaj całość…

Światowy Dzień Coming out


ilustr. Google+/Nacho

Jutro Światowy Dzień Coming out. W ciągu roku są setki okazji do świętowania czegoś lub kogoś. Jednym z mniej znanych jest jutrzejszy Coming out day, kiedy geje żyjący dotąd w ukryciu, mówią innym, że akurat wolą płeć brzydką (jeśli są mężczyznami) lub płeć piękną (jeśli chodzi o kobiety). Mówią, że akurat preferują odwrotnie niż tłum.

W Wielkiej Brytanii będą nawet uruchomione specjalne linie telefoniczne, żeby sobie z tą deklaracją poradzić i przeżyć. Są instrukcje, jak dokonać czynu, który dla wielu gejów jest bolesny i niemal bohaterski. Wsparcie życzliwych jest potrzebne, bo czasami wali się w taki dzień świat na głowę, a relacje (zwłaszcza z rodziną) zmieniają się nieodwracalnie.

U nas cisza, ale warto przecież wykorzystać okazję i pozbyć się kompleksów. Coming out nie oznacza koniecznie deklarowania swej orientacji wobec całego świata (bo świat ma poważniejsze problemy), ale wobec tych, na których nam zależy.