Superman jednego dnia


Tusk - Superman jednego dnia

ilustr. Nacho

Premier Tusk miał dzisiaj swój dobry dzień. Może nawet najlepszy w minionej kadencji, choć wątpię, by premier był tego świadom.

W szczycie kampanii przedwyborczej spotkał się z reprezentacją kiboli i miał odwagę nie zgodzić się na żądania, które ta specyficzna społeczność stawiała. Miał odwagę stanąć po stronie tych, którzy kibolami nie są. Stracił zapewne dziesiątki głosów, choć wątpliwe, by korzyść z tej porażki odniosło Prawo i Sprawiedliwość.

Dzisiaj nawet prezes Kaczyński nie pozostawił złudzeń, że łamania prawa na stadionach nie akceptuje.

Donald Tusk pokazał się nam jako mąż stanu wiedzący czego chce i nie puszczający koniunkturalnie oka do wszystkich tylko dlatego, że ci „wszyscy” mogą się kiedyś do czegoś przydać.

Mało było takich chwil w ostatnich latach i szkoda, że ta niezwykła dzisiejsza jest eksponowanym powodem do dumy naszego Supermana.

Wyjątkowa chęć poświęcenia swego czasu na spotkanie z marginesem, którego istnienie kosztuje nas wszystkich reputację, pieniądze, a niejednokrotnie zdrowie, każe jednak przypomnieć, że w Polsce byłoby się z kim spotykać, by omawiać sprawy znacznie ważniejsze.

Do tego też trzeba mieć dużo odwagi. Może nawet więcej niż tej pokazanej dzisiaj.

 

Advertisements

One thought on “Superman jednego dnia

  1. Przyznam, ze im dluzej korzystam z netu to coraz bardziej boli mnie glowa i aby dbac o zdrowie powinnam pewnie zdecydowanie ograniczyc korzystanie z niego. Jednak niekiedy trafia sie na takie zaj…. posty i ponownie wciagnieta jestem na dlugie godziny. Dziekuje autorowi za moj bol glowy 😉 Oby tylko takie byly przyczyny chorob. Do zobaczenie/przeczytania.

Możliwość komentowania jest wyłączona.