Majstersztyk


W polskim kinie ostatnich lat niewiele jest scen zapadających mi głęboko w pamięć. Przynajmniej jedną uważam wszak za wyjątkową i godną największych pochlebstw. To scena z filmu Michała Kwiecińskiego (2007) „Jutro idziemy do kina”…

Czytaj dalej

Reklamy

Superman jednego dnia


Tusk - Superman jednego dnia

ilustr. Nacho

Premier Tusk miał dzisiaj swój dobry dzień. Może nawet najlepszy w minionej kadencji, choć wątpię, by premier był tego świadom.

W szczycie kampanii przedwyborczej spotkał się z reprezentacją kiboli i miał odwagę nie zgodzić się na żądania, które ta specyficzna społeczność stawiała. Miał odwagę stanąć po stronie tych, którzy kibolami nie są. Stracił zapewne dziesiątki głosów, choć wątpliwe, by korzyść z tej porażki odniosło Prawo i Sprawiedliwość.

Dzisiaj nawet prezes Kaczyński nie pozostawił złudzeń, że łamania prawa na stadionach nie akceptuje.

Donald Tusk pokazał się nam jako mąż stanu wiedzący czego chce i nie puszczający koniunkturalnie oka do wszystkich tylko dlatego, że ci „wszyscy” mogą się kiedyś do czegoś przydać.

Mało było takich chwil w ostatnich latach i szkoda, że ta niezwykła dzisiejsza jest eksponowanym powodem do dumy naszego Supermana.

Wyjątkowa chęć poświęcenia swego czasu na spotkanie z marginesem, którego istnienie kosztuje nas wszystkich reputację, pieniądze, a niejednokrotnie zdrowie, każe jednak przypomnieć, że w Polsce byłoby się z kim spotykać, by omawiać sprawy znacznie ważniejsze.

Do tego też trzeba mieć dużo odwagi. Może nawet więcej niż tej pokazanej dzisiaj.