Epitafium dla Grabarczyka


Cezary Grabarczyk (fot. Paweł Zienowicz)

Pamiętacie Zbigniewa Ćwiąkalskiego? Odwołany bez sensu i za nie swoje błędy minister sprawiedliwości. Jedyne pocieszenie, że zastąpił go sensowny i konkretny Krzysztof Kwiatkowski. Niesprawiedliwość w ministerstwie sprawiedliwości jednak się stała.

Nie do obronienia jest kolejny niezły minister w rządzie Tuska. Na naszych oczach popadł w niełaskę i odchodzi w niesławie. Cezary Grabarczyk był jednym z najlepszych ministrów infrastruktury do tej pory i z jego pracy korzystać będą następcy. W leniwym rządzie Tuska był też jednym z najpracowitszych.

Jestem jednym z nielicznych, którzy dziś ośmielają się napisać takie słowa. Grabarczyk popełnił w zasadzie tylko jeden błąd – błąd naiwności. Nierozsądnie sądził, że zrobi coś, czego zrobić się na taką skalę w Polsce nie da. I mówił o swych planach publicznie.

Wszystkie pozostałe zarzuty wobec Grabarczyka są albo polityczne, albo demagogiczne. Mam wrażenie, że postawienie kogokolwiek na miejscu Grabarczyka (z obojętnie której partii) dałoby słabszy efekt.

Oskarżany jest o to, że doprowadził do chaosu w działających od dawna bez ładu i (nomen omen) składu kolejach i że nie umiał wprowadzić tam przyzwoitego rozkładu jazdy. Oskarżany, że nie zbuduje tysięcy zapowiedzianych kilometrów autostrad i dróg ekspresowych w kraju, gdzie nie budowano wcześniej prawie nic. Oskarżany o brak planu i równoległe remonty szlaków kolejowych i dróg, tak jakby oskarżyciele mieli go potem chwalić, że jeden z tych remontów wstrzymał. Oskarżany, że remontuje za długie lub za krótkie odcinki naraz, tak jakby oskarżający wiedzieli, jak to zrobić lepiej.

Rok 2012 jawi się dla naszego kraju jak jakaś apokalipsa. Chęć zbudowania wszystkiego do tego czasu zwalnia chyba niektórych z myślenia. Impreza sportowa na dużą skalę to jednak nie wydarzenie epokowe. Tu nie pojawią się miliony ludzi chcących krążyć między Gdańskiem, Warszawą i – dajmy na to – Wrocławiem. Problem nie pojawi się na trasach kolejowych i drogowych między tymi miastami. Jeśli już, do dużego zamieszania dojdzie w miastach, gdzie odbędą się rozgrywki. Z imprezami na podobną i większą skalę radziły sobie kraje mniejsze i słabsze od Polski. Z tym, co już mamy, też sobie poradzimy.

Grabarczyk mógłby zrobić coś lepiej i szybciej, gdyby działał w innym systemie i w kraju o innym sposobie zurbanizowania terenu. Systemu nie zmienił, bo trzeba do tego woli wszystkich rządzących.

Zgodnie z życzeniami całej opozycji następny minister ma budować po kolei krótkie odcinki autostrad, remontować po 10 kilometrów drogi, sam układać rozkład jazdy PKP, ponownie scalić firmy kolejowe, budować bez utrudnień dla kierowców, zapewnić bezpłatny przejazd autostradami, budować dużo, szybko i dobrze, mieć wizję i plan, nie zapowiadać nic itd…

Z niecierpliwością oczekując na zbliżającego się Mesjasza od transportu przypomnę raz jeszcze, że będzie on dumnie prężył mięśnie twarzy, gdy dyskretnie skorzysta z solidnych fundamentów przygotowanych przez Cezarego Grabarczyka

Advertisements