Nieodpowiedni moment na zakupy


Real - solidniej i sprawniej (ilustr. Nacho)

Czasem człowiek robi zakupy. Także Nacho. Ociężale potoczyłem się wczoraj do supermarketu Alma w łódzkiej Manufakturze, a dziś do Reala (tamże).

Zmusiły mnie do tego gazetki reklamowe, w których odkryłem jakieś produkty potrzebne w domu. Nic banalniejszego pod słońcem.

Uzbrojony w owe gazetki przedzierałem się pośród regałów wypatrując tych specjalnych ofert, bez których – jak wierzyłem – przegapię korzyści wprost nieziemskie.

Obydwa dni skończyły się dyskusjami z personelem „teoretycznie lepiej poinformowanym” i w obydwu przypadkach przyczyna była ta sama.

Pomijam milczeniem komentarz w Almie, że czegoś tam z gazetki jeszcze nie dowieźli. Norma…

Problem dla obu stron tkwił w tym, że do Almy i Reala trafiłem nieświadomie w nieodpowiednim momencie. I tam, i tu wchodziła nowa promocja, a znikała stara. W obu sklepach można było ześwirować patrząc na kartki z cenami na półce, na to co wyświetla czytnik i na to, co wydrukowane w gazetce.

Oprócz różności konsekwentnie wyszukiwanych według ofert z gazetki, nawrzucałem do wózka także to, co stało na półkach i uśmiechało się do mnie dobrą ceną. Jak szaleć, to szaleć.

Rozczarowanie przyszło przy kasach, gdzie cenowe uśmiechy z półki okazywały się już tylko drwiną.

Co dalej?

Alma. Dyskusja z kasjerką, która – zdaniem kolejki jej fanów za mną – nic nie wie, za nic nie odpowiada i żadnej firmy nie reprezentuje (z własną na czele). Kasjerka starała się być miła. Potem spotkanie z wyraźnie niewyspaną kobietą, która coś wie i za coś odpowiada. Oczekiwanie na jej rekonesans wśród regałów. I wyrok: „To nie ta cena. To co, kupuje Pan?”. Bez awantury, z moimi próbami egzekwowania ceny uwidocznionej na półce. Bez skutku, bez sensu. Kartka nieważna – płać więcej.

Real. Dyskusja z kasjerką. Kolejka za mną milczy. Kasjerka też nie wie, o co chodzi, ale uprzedza, że cena nie wygląda promocyjnie. Sugeruje spotkanie z kobietą. Ta jest wyspana i konkretna. Dzwoni (Real jest większy niż Alma) do kogoś przy półce z trefnym towarem. Ktoś potwierdza, że jest tam nieprawidłowa (znacznie niższa) cena. Pani od razu zwraca pieniądze. Skutecznie, sensownie. Była taka cena, to tyle płacę.

Wnioski. Dajcie sobie spokój z Almą. Sprawdzajcie ceny dokładnie, by uniknąć rozczarowań. Nie odwiedzajcie marketów na przełomie dat obowiązywania gazetek. Markety nie są przygotowane na wizyty klientów i tylko robicie zamieszanie.

Reklamy