Nadchodzi wielkie bum!


ilustr. Nacho (wykorzyst. zdj. z serwisu SrbijaNet)

Nadchodzi wielkie bum, którego głównym performerem będzie Grzegorz Napieralski. Ten sam Grzegorz, którego kiedyś – ku mojemu zdziwieniu – demokratycznie na swego szefa wybrały subordynowane, większe i mniejsze ciała z SLD.

Ciała te teraz z cielęcym wyrazem swych oczu spoglądają na wyjątkowe działania przedwyborcze swego wodza.

Oto szef uznaje, że można nie przychodzić na debaty telewizyjne, mimo że jest się zapraszanym. Raz, drugi, trzeci.

Oto szef, jak Marshall pół wieku temu, widzi w oddali plan odbudowy setek polskich szkół, które Platforma Obywatelska zniszczyła jak pożoga II wojny światowej.

Szef śmiga bezszelestnie po skwerach z jakimiś dziećmi. Bawi się, dyga jak one, mówi jak one. I do nich chyba.

Grzegorzowi Napieralskiemu wydało się, że odkrył źródło sukcesu wszelkiego. Źródło to przyjęło postać bliskich spotkań trzeciego stopnia z polskim ludem. Dzielenie się kanapkami, brudzenie twarzy ku chwale górników, krążenie pod bramami fabryk i szkół. Uśmiech umiłowanego w Panu (Pan w sumie był lewicowy) kleryka. Naród jednak uwierzył tylko na chwilę i oczekiwał dalszego ciągu. A tu znowu te spotkania.

SLD biegnie lekkim truchtem ku wyborczej katastrofie. Biegnie za swoim Grzesiem, co to worek złota niesie, ale przez małą dziurkę szlachetny kruszec gubi. Powoli, systematycznie, aż do końca.

Po wyborach Grzesio zostanie rozliczony, bo jutowy worek nie zastąpi działaczom SLD złota. Nie dziwota w końcu. Pikanterii hopsaniu i sasaniu wodza dodaje fakt, że na wielkie bum czeka niecierpliwie wiele osób, także z samego SLD. Jest nawet teoria, że to bum wreszcie wstrząśnie ciałami lewicowymi. A jak wiadomo, ciało wstrząśnięte, rozumu nabiera…

Advertisements

One thought on “Nadchodzi wielkie bum!

Możliwość komentowania jest wyłączona.