Nowy Jork – legalnie i ze wsparciem biznesu


Kenneth Cole i jego firma odzieżowa w ten sposób poparli małżeństwa gejowskie. Billboard w Nowym Jorku (fot. Kenneth Cole/Forbes)

Kolejna firma wykorzystująca wprowadzenie małżeństw gejowskich w Nowym Jorku. Reklama naścienna firmy Mini Storage (fot. Clarence Holmes/Forbes)

Więcej przykładów popierania przez nowojorski biznes nowego prawa zezwalającego na małżeństwa osób tej samej płci znajdziecie w artykule Deborah L. Jacobs dla Forbesa

 

Reklamy

Pokazują nam palucha…


ilustr. Nacho (źródło internet/anonimowe)

Czy nie czujecie, jak od miesiąca dyskutując o debatach, politycy największych partii pokazują nam palucha?

Tego palucha.

Jedni się zgadzają na coś, czego nie zaproponowano, inni proponują coś, na co nikt się nie zgodzi, jeszcze inni nie zgadzają się w ogóle, a są i tacy, którzy się zgadzają i proponują, ale jakoś im nie wychodzi.

Partie utrzymywane są z naszych pieniędzy, decydują o jakości lub bylejakości naszego życia dzięki naszym głosom, ale rozmawiać z sobą nie chcą. Udawanie, że jest inaczej niczego nie zmienia.

Czytaj dalej

Oslo – miasto po przejściach…


Anders Breivik - ciągle na pierwszych stronach norweskich gazet...

Breivik nie daje Norwegom o sobie zapomnieć. Jego rozluźniona i pozbawiona oznak zawstydzenia twarz ciągle trafia na pierwsze strony gazet. Choćby, gdy skrupulatnie pokazuje, jak i do kogo strzelał. To podczas powtórnej wizyty na wyspie Utøya. Powtórnej, bo w asyście policjantów, chcących zobaczyć, jak to wszystko się odbyło.

Oslo oddycha powoli. Przyjezdny nie wie, czy to spowolniony oddech „po przejściach”, czy natura tego prowincjonalnego miasta.

U nas słowo „prowincjonalny” ma lekko pejoratywne zabarwienie. W prowincjonalnej Norwegii po prostu nie wyróżnia i nie naznacza.

Dziś w norweskiej telewizji (21 sierpnia) specjalny program upamiętniający ofiary masakry. Nie zdajemy sobie sprawy z wydźwięku tragedii sprzed miesiąca. Zwłaszcza na Utøyi.

Utøya to maleńka wyspa. Trzy budynki na krzyż, miejsce na namioty, zagajniki. Wokół woda. Piękna woda. I wcale niedaleko do stałego lądu. Tam domy z widokiem na wyspę. Tarasy, grille, parasole – słoneczna strona. Piękny widok.

Wzdłuż brzegu trasa E 16: ta wytyczona przez Belfast i Bergen, biegnąca aż do Oslo.

Czy z brzegu słyszano strzały? Czy widziano zamieszanie, ucieczkę?

Chyba nie dało się nie słyszeć krzyków i wzywania pomocy. Krzyczały dziewczęta, krzyczeli chłopcy. Większość ofiar to nastolatki. Patrzysz na ich twarze i myślisz o urwanym życiu. Urocze, uśmiechnięte twarze. Gdy uciekali w panice, wskakiwali do wody, wbiegali do zagajnika, twarze były wykrzywione z przerażenia. Był przecież czas, by się bać. Był czas, żeby płakać. Breivik działał metodycznie przez niemal godzinę. Policja zjawiła się dopiero wtedy…

Czytaj dalej

Rzygacz – nasz przyjaciel


Jak można nadać obrzydliwe nazwy całkiem pięknym elementom architektonicznym?

Ano można. Zwano je rzygaczami, pluwaczami, plwaczami czy gargulcami. Bez nich ulewę ciężko byłoby znieść – są w końcu przodkami (czy alternatywami) dzisiejszych rynien.

Rzygacze trafiają się i dziś, choć niewiele im pozostało z renesansowego czy gotyckiego uroku.

 

Rzygacze przedstawiały zwierzęta, potwory, postacie mityczne czy ludzkie głowy. Lubię je i często fotografuję. Oto „rzygające” piękności z kilku krajów…