Pokuta Piesiewicza


ilustr. Nacho/Pudelek.pl

Senator Krzysztof Piesiewicz zamierza wrócić do polityki. Ani mnie to grzeje, ani ziębi – i tak bym na niego nie głosował. Cała sprawa wymaga jednak choćby króciutkiego komentarza.

Pan senator z Platformy Obywatelskiej (wcześniej PC i AWS) ma na swoim koncie poważne osiągnięcia jako adwokat i scenarzysta. Jako polityk pokazał się raczej jako konserwatywny sztywniak i surowy moralista. Do czasu…

Niesmaczny tekst z Super Expressu wywlókł na światł0 dzienne konszachty z półświatkiem, domniemane (?) zażywanie kokainy, przebieranie się Piesiewicza w damskie ciuszki.

Prokuratura nic z tym fantem nie mogła zrobić, bo immunitetu senatorowi nie uchylono. Piesiewicz odsunął się od polityki. Dziś widać, że nie może już bez niej wytrzymać.

Kary więc nie było, ale pokuta być powinna. Może więc „odświeżony” Piesiewicz spojrzy w lustro i rozluźni swój moralny gorsecik, który dla własnych celów i we własnych czterech ścianach ochoczo zdejmował. Nie on jeden z tzw. konserwatystów wciąga kokę i nie on jeden przebiera się w damskie sukienki. On jednak już wie, że największą żenadą jest rozdźwięk między zasadami, jakie chce się narzucić innym i stosowanymi przez siebie.

Czas na pokutę, panie Piesiewicz…

Reklamy