Zrozumieć Łodzian


ilustr. Nacho

Gdy niedawno odwiedzili mnie znajomi z Warszawy, nie uszło mej uwagi ich zaskoczenie, gdy powiedziałem coś o „brzechtaniu się”. Bez cudzysłowu, zresztą. Nie wiedzieli o co mi chodzi, a ja nie wiedziałem, dlaczego oni nie łapią tak prostego tekstu.

Bo „brzechtanie” to jedno z takich słów, które w Łodzi są naturalne i codzienne, a gdzie indziej niekoniecznie.

Łódź to jednak nie Śląsk i nie Kaszuby – w naszym wypadku można mówić jedynie o pozostałościach gwary. Językoznawcy uważają region łódzki za ten, gdzie mówi się najbardziej klasycznym polskim. Nie to, że najładniejszym, ale najbardziej czystym i bez naleciałości.

Kij ma jednak dwa końce, a więc i Łódź ma swoje sentymentalne odrębności.

Wyszukałem je dla was, posiłkując się przede wszystkim tzw. „Słownikiem łódzko – polskim” , skompletowanym przez redaktorów i czytelników Gazety Wyborczej.

Oto łódzkie TOP 15 z moimi komentarzami:

  • angielka – bułka paryska
    faktycznie to działało, dopóki na półkach nie zaczęły dominować bagietki; angielki są nadal oczywiste i popularne, choć spychane są na margines przez inne gatunki pieczywa
  • betka, betki – małe grzyby (od bedłki)
    święta prawda – małe i mało znaczące grzybki to betki. I już.
  • brzuszek – surowy boczek
    to działa, ale stroniąc od boczku nigdy nie zrozumiałem zależności. Czasem na metce jest brzuszek, czasem boczek surowy, bo wszak bywa i wędzony. W każdym razie, gdy powiesz w Łodzi „surowy boczek”, każdy zrozumie
  • czarne – rodzaj kiełbasy
    pół kilo czarnego, proszę… Znowu sklep mięsny, a „czarne” to taka wędlina z dużym udziałem krwi. Nadal działa i to n ie tylko na wampiry.
  • cztujda – gęsta zupa
    Nie znam, to i nie używam
  • drach – latawiec
    Ja zawsze znalem „latawce”, ale tata puszczał drachy. Myślałem, że to z Wielkopolski
  • drygle – zimne nóżki
    Znowu nietypowe. Nie jadam, nie znam, nie używam.
  • dudy – płucka i pochodne
    Dudy to fakt, choć mnie w dzieciństwie śmieszyły. Innych też, więc słowo zanika. Można stosować w przenośni w odniesieniu do ludzkich organów wewnętrznych…
  • klapitka – rodzaj kamienicy od nazwiska Klapita, właściciela
    podobno używane; ja spotkałem się z „klapitkami” pierwszy raz przy okazji tego słownika
  • krańcówka – pętla tramwajowa
    pętla może być na szubienicy, a w Łodzi jest krańcówka. I poprawiam twórców słownika: nie tylko tramwajowa. Autobusy też jadą na krańcówkę, a nie na pętlę
  • lebera – wątrobianka
    rozróżnienie między leberą a leberką wydaje mi się wydumane, choć może w przeszłości było precyzyjne. Dla mnie to taka pasztetowa z dużą ilością wątróbki. Sam mówię „pasztetowa”. Ewidentny germanizm
  • leberka – pasztetowa
    patrz: lebera
  • migawka – bilet miesięczny MPK
    Migawka, bo migasz nią, by pokazać, że masz. W teorii, bo sprawdzają nieco dokładniej. W użyciu powszechnym (są napisy nawet na kioskach MPK: „MIGAWKI”).
  • siajowy – bardzo złej jakości od nazwiska producenta tkanin Siai
    myślałem, że to jakieś niedorobione „szajsowy”, ale widać nie. Używane dość sporadycznie
  • towar – w znaczeniu „tkanina”
    niech kobiety się wypowiedzą…

Poza listą:

  • brzechtać, brzechtać się – taplać się, kąpać się w kałuży, płytkiej wodzie, pluskać itd. podobno pochodzi z XVII-wiecznej polszczyzny i Mazowsza w szczególności.
  • kibol – ciekawostka: słowo podobno wymyślone w Łodzi (w obecnym znaczeniu)
  • uflagać – ubrudzić, ubłocić, ufajdać – popularne i używane
  • uśmodruchany – ubrudzony, wypaprany – nadal używane na przemian z synonimami
  • chłopaszek – zamiast chłopaczek
  • grać mecza – zamiast grać mecz
  • celafon – zamiast celofan (częste!)
  • szmalec – zamiast smalec (nadal spotykane)

Mówi się w Łodzi:

  • na ile coś tam… – ile kosztuje coś tam… popularne
  • kaj idzie dziewiątka? – gdzie jedzie dziewiątka? Już niemal się tak nie mówi
  • Pan schodzi tera? – Czy wysiada Pan na najbliższym przystanku? Zawsze odpowiadam, że „nie, planuje jeszcze pożyć”
  • pomarańcz – pomarańcza no comments (nawet tak się pisze ;))
  • winogron – winogrono no comments (nawet tak się pisze ;))
  • „pietnaście po”, „za piętnaście”, „wpół do” ,”za dziesięć” itp. – na pytanie o godzinę łodzianie nie udzielają dokładnej odpowiedzi licząc, ze reszty pytający się domyśli
  • jechać na Zdrowiewielki park znajduje się w dzielnicy Zdrowie, stąd na Zdrowiu to czy tamto…
  • park śledziazwyczajowa nazwa Parku Staromiejskiego w Śródmieściu; przed wojną miejsce, gdzie Żydzi sprzedawali z beczek śledzie – może stąd nazwa

Teraz możecie przyjechać do Łodzi i zrozumiecie wszystko…

Advertisements

One thought on “Zrozumieć Łodzian

  1. Dobre to…

    Ja rzeczywście słyszałem, ze w Łodzi to najlepsza Polszczyzna jest (była), a tu proszę, można się zdziwć.
    Pozdrawiam 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.