Wizyta obojętna dla Polaków


Dla większości Polaków to wizyta bez większego znaczenia. Barack Obama przylatuje jutro do Warszawy, ale wygląda na to, że niewiele z tego wynika.

Będą rozmowy o gazie łupkowym i o wszystkim, co się władzy przypomni. Ciekawe, co prezydent USA wie o technologiach wydobycia gazu łupkowego? Na szczęście ściągi pewnie przygotowane. Dla obu stron.

Nie będzie rozmów o wizach. Słusznie. Komu by się chciało lecieć tak daleko? Premier Tusk powiedział, że to problem dla USA, a nie dla nas. No pewnie – dla nas problemem jest to, że Amerykanie odwiedzają nas i wiz posiadać nie muszą.

Uświadomiliśmy sobie, że Rosja jest dla Stanów Zjednoczonych ważniejsza od Polski. Długo to trwało, ale udało się nam tę wiedzę przyswoić. No to teraz Stany Zjednoczone są dla nas zwyczajnym, dużym i znaczącym krajem. A jego prezydent zwyczajnym, choć ważnym prezydentem.

Na polskich forach trwa wymiana zdań na temat Michelle Obama. Urażeni jej jutrzejszą nieobecnością rodacy, uważają, że jej nogi wcale nie są takie zgrabne. Nieobecna ciekawsza niż obecny.

Normalniejemy. Po tygodniu egzaltacji i usilnego poszukiwania celu tej wizyty, załapaliśmy, że jakiegoś celu to się raczej nie doszukamy. I że tak jest od dawna, także w innych krajach. Wizyty są po to, by były. Czasem odwiedzić się trzeba. I już.

Advertisements