Hiszpańskie ogórki i zagrożenie epidemiologiczne w Europie


Wiadomo już prawie wszystko o masowych zatruciach w Niemczech. Podejrzewano produkty lokalne, ale zakażenie przyszło z Hiszpanii. Konkretnie z rejonu Malagi i Almerii (uwaga na firmy: Pepino Bio Frunet i Hort o Fruticola).


W ogórkach hiszpańskich znaleziono stanowiące poważne zagrożenie dla ludzi bakterie Escherichia coli. Masowo wycofują je ze sprzedaży wszystkie sieci supermarketów (w tym Metro obecne u nas jako Makro). Wyjątkami są m.in. Kaufland i Lidl, gdzie trefnych produktów nie stwierdzono.


Sytuacji w Niemczech nie wolno bagatelizować. Jest tam kilkaset osób zakażonych i kilka zmarło już w wyniku gwałtownego zakażenia. Szwecja gwałtownie ostrzega swoich obywateli przed wyjazdami do Niemiec.


Nie wiadomo, jak szeroki jest zasięg feralnych dostaw. Są już podobne przypadki zakażeń w Wielkiej Brytanii, Holandii, Danii i Szwecji.


Trwają dalsze badania, a sprawą zajęła się już Unia Europejska. My, w Polsce czujemy się niezagrożeni, bo o nasze bezpieczeństwo dba teraz Barack Obama. Miejmy nadzieję, że to wystarczy…

Reklamy

Wizyta obojętna dla Polaków


Dla większości Polaków to wizyta bez większego znaczenia. Barack Obama przylatuje jutro do Warszawy, ale wygląda na to, że niewiele z tego wynika.

Będą rozmowy o gazie łupkowym i o wszystkim, co się władzy przypomni. Ciekawe, co prezydent USA wie o technologiach wydobycia gazu łupkowego? Na szczęście ściągi pewnie przygotowane. Dla obu stron.

Nie będzie rozmów o wizach. Słusznie. Komu by się chciało lecieć tak daleko? Premier Tusk powiedział, że to problem dla USA, a nie dla nas. No pewnie – dla nas problemem jest to, że Amerykanie odwiedzają nas i wiz posiadać nie muszą.

Uświadomiliśmy sobie, że Rosja jest dla Stanów Zjednoczonych ważniejsza od Polski. Długo to trwało, ale udało się nam tę wiedzę przyswoić. No to teraz Stany Zjednoczone są dla nas zwyczajnym, dużym i znaczącym krajem. A jego prezydent zwyczajnym, choć ważnym prezydentem.

Na polskich forach trwa wymiana zdań na temat Michelle Obama. Urażeni jej jutrzejszą nieobecnością rodacy, uważają, że jej nogi wcale nie są takie zgrabne. Nieobecna ciekawsza niż obecny.

Normalniejemy. Po tygodniu egzaltacji i usilnego poszukiwania celu tej wizyty, załapaliśmy, że jakiegoś celu to się raczej nie doszukamy. I że tak jest od dawna, także w innych krajach. Wizyty są po to, by były. Czasem odwiedzić się trzeba. I już.