Wolność niekoniecznie totalna…


TO SIĘ WAM NIE SPODOBA…

fot. free stock photo/ modyf. Nacho

Trwająca dyskusja na temat wolności słowa w internecie i – przyznaję – niewspółmiernej akcji wobec twórcy jakiejś obraźliwej wobec prezydenta witryny, zaskoczyła mnie niemal jednomyślnością polityków. Generalnie „wolność słowa jest wartością najwyższą” i trzeba się liczyć z efektami ubocznymi i je zaakceptować.

Bzdura! Jest w kodeksie kara za używanie wulgarnego słownictwa w miejscach publicznych (martwy przepis, ale jest…), jest zakaz prezentowania w telewizji pornografii, treści antysemickich i Bóg raczy wiedzieć jakich jeszcze; nie wolno propagować nazizmu i komunizmu, alkoholu i papierosów; nie wolno pokazywać twarzy przestępców (chyba że będzie specjalna zgoda sądu). Mógłbym jeszcze wymieniać… Wyobrażacie sobie teksty, zdjęcia i słownictwo z części stron internetowych w telewizyjnej Jedynce? Dwójce? TVN? Polsacie?

Czytaj dalej

Reklamy