Łódź. Holocaust. Wyjątkowe zdjęcia.


Logo instytutu Yad Vashem w Jerozolimie

Dzień Pamięci Holocaustu przypada w tym roku na początku maja. Dokładnie nie wiadomo kiedy, bo i Żydzi różnią się tu w opiniach. Co to jednak za różnica. Nie mogę przejść obojętnie obok masowej zbrodni, która rozgrywała się także tu – parę ulic od mojego domu…

Na temat Żydów, polskich obsesji z nimi związanych i Holocaustu pisałem już wcześniej. Teraz jednak nie będzie polemicznie. Chcę zwrócić uwagę na izraelski instytut Yad Vashem, który gromadzi wszystko co z tematyką żydowską (zwłaszcza z okresem eksterminacji) związane.


Jak mało zachowało się zdjęć przedwojennych polskich miast. Jeszcze gorzej jest z filmami. Łódź reprezentowana jest nader skąpo. Do lat 40-tych XX wieku 1/3 mieszkańców miasta stanowili Żydzi. Jakże inne jest więc dziś to miasto bez 1/3 swoich korzeni.


Ostatni rozdział historii łódzkich Żydów to getto. Getto, które zajęło część Bałut i Śródmieścia – gdyby ktoś chciał to zrozumieć obrazowo: duży kawał dużego miasta. Getta nie dało się więc ominąć. Polacy i Niemcy przejeżdżali więc przez teren getta np. tramwajem.


Gdybym chciał, mógłbym długo opisywać tłoczne i głośne ulice pełne żydowskich kobiet, mężczyzn, biegających dzieci, staruszek sprzedających pietruszkę. Tak było na początku. Potem było ciągle tłoczno i głośno, ale coraz bardziej szaro. Z terenu getta zginęła roślinność. Każdy kawałek drewna był cenny, każda roślina mogła przedłużyć czyjeś życie. Chociaż o jeden dzień.


A na końcu zrobiło się pusto i cicho w tym największym w Europie getcie. Miasto obudziło się po wojnie bez Żydów, a oni sami „zniknęli”. Tego eufemizmu z lubością używali Niemcy, gdy pytano ich o los Żydów. Uściślijmy więc: zostali zagazowani, zamordowani, zagłodzeni, wykończeni nieleczonymi chorobami, skatowani.


Gdy przejrzałem tysiące (nie żartuję) fotografii z Yad Vashem ułożyłem sobie w głowie nowy obraz Łodzi. Nie była ona przecież niemal zniszczona podczas II wojny światowej – prawie wszystko, co zobaczyłem na zdjęciach, mogłem bez trudu zidentyfikować, umiejscowić. Wszystko dało się ocenić: to się zmieniło, to pamiętam, a to miało inną barwę.


W podobnym sensie nie da się zidentyfikować ludzi. Ta nić została brutalnie urwana. Nie mogę pomyśleć, że wnuki tych na fotografii, żyją gdzieś tu nadal – bo nie żyją. Ludzie ze zdjęć nie żyli zresztą już wkrótce po ich zrobieniu. Łódź bez Żydów jest bardzo polska, ale i kulawa. Bo aż tak bardzo polska nigdy wcześniej nie była. Nie ma ani wielkiej społeczności żydowskiej, ani dużej i aktywnej niemieckiej, nie ma grupek rosyjskich, czeskich i skandynawskich… Podupadający monolit.


Zapraszam więc w wyjątkową podróż w czasie…

Większość zdjęć poniżej pochodzi z lat 1939-45 i pokazuje obszar getta. Są też pojedyncze zdjęcia sprzed wybuchu wojny.
Wszystkie zdjęcia są własnością instytutu YAD VASHEM (choć te kolorowe wykonali Niemcy) – strona internetowa: http://www.yadvashem.org/
Tam też znajdziecie ewentualne dokładniejsze opisy poszczególnych kolekcji czy zdjęć. Cyfrowe archiwa Yad Vashem polecam wszystkim – są tam tysiące zdjęć z różnych miast Polski (oczywiście nie tylko stąd).


Reklamy