Tylko w Świecie Nacho: Zalotna Beata


Oto mój prezent dla Was na 1 Maja. Mrugająca zalotnie Beata Kempa niech umili Wam Święto Pracy!

Reklamy

Legia Honorowa dla Różowego Trójkąta nr 7952


fot.internet/modyf. Nacho: naznaczeni w życiu - naznaczeni w obozie

Sprawiedliwość wygrała gonitwę z czasem. We francuskim Puteaux (Hauts-de-Seine) wręczono przedwczoraj Legię Honorową ostatniemu żyjącemu więźniowi Buchenwaldu, który trafił do obozu za swój homoseksualizm.

To najwyższe francuskie odznaczenie pierwszy raz trafiło do ofiary nazizmu prześladowanej za swą orientację seksualną.

97-letni Rudolf Brazda, sudecki Czech (ale z niemieckojęzycznej rodziny), osobiście uczestniczył w uroczystości. Nie krył zadowolenia, że w ten sposób uhonorowani zostali wszyscy ci (a szacuje się, że w czasie III Rzeszy dotyczyło to 15-20 tys. osób), których deportowano do obozów za ich orientację.

Czytaj dalej

Colodent multi-kulti


fot. Nacho: dzisiejszy wygląd tubki Colodentu niewiele różni się od tego sprzed lat

Faktów na temat pasty do zębów Colodent nie udało mi się znaleźć, a produkt ten to w jakimś sensie ciekawostka – symptomatyczna dla naszego rynku.

Gdy pojawił się na polskim rynku w latach 70-tych, mógł budzić dumę i zadowolenie. Oto polski wyrób o konsystencji żelu, niezłej skuteczności, fajnym zapachu i smaku. Pamiętam taką turkusową miętową pastę – półprzeźroczystą i silnie odświeżającą. Nowoczesny design opakowania dopełniał obrazu.

Wydawało się, że jest z czym startować na zagraniczne rynki – Colodent nie dawał powodów do wstydu.

Moda, kapitalizm i reklama zrobiły swoje. Colodent ułożył się w cieniu dziesiątek innych podobnych tubek o bardziej rozpoznawalnych nazwach.

Gdy dziś postanowiłem (po latach) dać paście drugą szansę (nota bene nie zawiodłem się), jakoś zrobiło mi się żal. Wzór opakowania i liternictwo lekko już trącą myszką, ale w końcu kult to kult.

Żal, że wszystko powoli staje się jednak „nasze” tylko w cudzysłowiu. Colodent podzielił los IXI, E i dziesiątek innych, z pozoru polskich produktów.

Czytam, że to już Colgate – Palmolive, że Belgia zawiaduje. Czytam, że Brazylia produkuje. Już nie na pudełku czytam też, że tą Belgią zawiadują Stany Zjednoczone.

Wszyscy wiemy, że tak jest i tak być musi. Skala przechodzenia utrwalonych polskich marek w obce ręce jest jednak kolosalna.

Po upadku komunizmu brakowało kapitału lokalnego na wsparcie polskich produktów. Kto chciał się utrzymać na powierzchni (i miał na to szanse) pieniądze mógł znaleźć tylko w obcych koncernach.

Czy mamy jeszcze jakieś dobre polskie marki, jakieś produkty kojarzone z Polską, produkowane w Polsce przez polską firmę? Za moment nie napijemy się nawet polskiej wódki…