Dama serowa


Nacho wybrał się do sklepu. Do Hipermarketu przy ul. Szparagowej w Łodzi wszedł po cośtam (najpierw napisałem tu „coś tam”, lecz po głębokiej analizie źródeł zmieniłem zdanie i jest „cośtam”), ale z pewnością nie po sery.

Jednak, jako że sery jada namiętnie, nie mógł odwrócić wzroku od gabloty załadowanej żółtymi, białymi, kremowymi czy wręcz wielobrawnymi krągłościami.

Za gablotą przetaczała się specjalistka od tych smakołyków. Spoglądała z niechęcią na człowieka, który mógł naruszyć delikatną homeostazę równiutko poukładanych stert wytworów przemysłu mleczarskiego.

A Nacho miał genialny pomysł. Słyszał, że pojawiły się wreszcie oczekiwane polskie sery długodojrzewające. Jął ich wypatrywać.

Słusznie czy nie, wypatrzył śliczniutkie takie, cętkowane sery. Jeden był z czosnkiem, drugi ze szczypiorkiem.

– Dzień dobry. Dobre te sery? – zagaił Nacho, wyciągając rękę i stukając niekulturalnie w szklaną witrynę.

– Z czosnkiem – padła błyskotliwa odpowiedź.

– A ten ze szczypiorkiem, jak smakuje? – Nacho nie pragnął chwilowo czosnku, bo pomyślał, że popsuje smak sera.

– Jak ze szczypiorkiem.

Nacho nie dorósł chyba do przyswojenia tej fachowej wiedzy. Lekko zarumieniony, odszedł, układając sobie w głowie, że kolejną próbę podejmie kiedy indziej i w innym miejscu…

ilustr. Nacho /źr. internet
Advertisements