Ogród dla efekciarza


Ogród jest trochę dla efekciarzy. Dla tych, którzy chcą coś zrobić i dość szybko mieć efekt…

Już słyszę słowa oburzenia, że to totalna nieprawda, bo to, bo tamto. Ale ja odkąd mam ogród, odkryłem, że właśnie pokłady efekciarstwa pozwalają mi coś tam robić i nadzwyczaj się potem cieszyć.

Poza zimą właściwie wszystkie pory roku dają powody do radości. Wiosna jest jednak szczególna, bo jest po zimie właśnie. Przez ładnych parę miesięcy widok był dość niezmienny i monotonny. Nawet, gdy lubi się śnieg.

I potem nagle (a w tym tygodniu wyjątkowo „nagle”) wybucha wiosna. Stwierdzenie, że „wszystko budzi się do życia” jest podejrzanie popularne, ale jest prawdą. No, budzi się.

Wychodzisz i każdego dnia widzisz coś nowego, coś czego nie było jeszcze parę godzin temu. I jak tu nie być zmotywowanym, żeby mimo np. bólu pleców, nie zrobić w ogrodzie czegoś od siebie. Robi się dla ogrodu, dla innych ludzi, ale ja robię to chyba właśnie po to, żeby zasłużyć potem na te krótkie chwile zachwytu i zaskoczenia. Efekciarz ze mnie.

Dla Was wczorajsze zdjęcia zrobione w ogrodzie Nacho…
Reklamy

2 thoughts on “Ogród dla efekciarza

  1. No, fajne.
    My też z zoną „zaraz” zaczniemy urzędowac na naszej działce. Zeszły rok mieliśmy stracony z powodu powodzi. Kompletnie nam działkę zrujnowało szczerze mówiąc, nie wiem jak z tego wybrniemy. Ale… czasu mamykupę miesięcy.

    Powodzenia 🙂

    • Nie myślcie generalnie o całym ogrodzie – może najpierw coś drobnego. Lepiej nie dać się przytłoczyć ogromem pracy. Ja też idę kopać. Pisanie poczeka.
      Powodzenia Nacho

Możliwość komentowania jest wyłączona.