Czechy według Szczygła


Dla tych, którzy lubią Czechy i Czechów to teoretycznie pozycja obowiązkowa. Obawiam się, że obowiązkowa także dla tych, którzy za naszymi południowymi sąsiadami nie przepadają.

Mariusz Szczygieł „Zrób sobie raj”, Wydawnictwo Czarne 2010, cena 36,90 zł

Z książkami (i nie tylko) jest tak, że każdy ma prawo do własnej oceny i własnych odczuć, niekoniecznie zbieżnych z opiniami innych. Książka Mariusza Szczygła zmusza mnie do napisania kilku zdań od siebie. Nie zamierzam powielać recenzji prasowych, więc zainteresowanych szerszymi opisami odsyłam właśnie do nich (przykład…).

„Zrób sobie raj” nie jest książką wybitną, nie jest dziełem epokowym, mimo że zbiera liczne nagrody i wyróżnienia. Jest za to książką dobrą, a to już coś. Ta dobra książka zawiera zbiór bardzo dobrych reportaży o kraju zza Tatr.

Czy jednak sumowanie rzeczy bardzo dobrych zawsze daje bardzo dobry wynik? Tutaj efekt jest zaledwie i aż dobry. Bywa bowiem niespójnie, bywa manierycznie, czasem konwencje przyjęte w poszczególnych reportażach zgrzytają przyłożone jedne do drugich.

Mariuszowi Szczygłowi przyznać trzeba za to, że jest autorem wyjątkowo skrupulatnym i solidnym. Książka nie bazuje na ogólnikach i nie dotyka tematów. Ona w nie wchodzi głęboko i kompetentnie. Najczęściej nie przychodzą już do głowy żadne pytania – autor wyczerpuje temat. To godne podziwu. Pod warunkiem, że ściśle trzymamy się przyjętego przez M. Szczygła toku myślenia. Książkę czyta się przyjemnie i gładko, choć być może robi się przy tym dziwne miny.

Pozornie urocza i pachnąca różyczka nie jest jednak zupełnie zdrowa. Nie wiadomo nawet, czy jej choroba jest uleczalna…

Jestem wielbicielem Czech. Moja wiedza na temat tego kraju jest jednak bardziej powierzchowna niż Mariusza Szczygła. Jego książka też jest efektem pracy sympatyka. Fana nawet. Trybiki powinny więc zadziałać. Nie zadziałały. Z każdą kolejną stroną nabieram zwątpienia i sceptycyzmu. Czy Czesi są rzeczywiście tacy fantastyczni? Czy to rzeczywiście raj?

Nie chcę użyć mocnych słów, ale muszę, bo oddają moje odczucia. Po przeczytaniu mam wrażenie, że Czesi to infantylny, głupi (głupkowaty?) i powierzchowny naród. Mariusz Szczygieł pisze bowiem teksty tak, by pasowały mu do z góry założonej tezy. Bohaterowie i fakty przemawiają głosem Mariusza Szczygła. Prawie nie ma postaci nie pasujących do schematu. Coś, co w założeniu ma być fajne, zabawne i ultraliberalne (w przeciwieństwie zresztą do polskich odniesień), staje się karykaturą samego siebie. Intencje autora – wyczuwalne i jednoznaczne – umykają przewrotnie i stają się swoim zaprzeczeniem.

Narody mają swoje cechy dominujące – takie mają też mieszkańcy Czech. Z grubsza wszyscy wyczuwamy, o co chodzi. Z pewnością jednak nie są do końca tacy, jak w „raju” Mariusza Szczygła. Nie chcę wierzyć i nie uwierzę.

Gdyby prawda była taka i tylko taka, jak w tej książce, byłbym świadkiem jednego z większych rozczarowań w moim życiu. Mam nadzieję, że jest inaczej.

Post scriptum:

„Zrób sobie raj” to kopalnia cytatów i anegdot. Postaram się więc kiedyś uszczknąć z nich jakiś smakowity kąsek dla Świata Nacho.