Bieberoty


Od pewnego czasu czuję wyjątkowe piętno numeru PESEL, którego – z wiadomych przyczyn – podawać nie będę. Włączam telewizor, ustawiam jakiś program informacyjny i oto słyszę imię i nazwisko, którego tajemniczość mnie zawstydza: JUSTIN BIEBER.

Jak było możliwe, że te parę miliardów ludzi obok mnie go zna, a ja tylko wytrzeszczam oczy.

Serca przebite strzałą i napis I♥Justin Bieber pojawiają się na Wielkim Murze w Chinach i na wiecznym lodzie na Antarktydzie, ozdabiają zaparowane okna budynku, gdzie w uporze trwa Muammar al-Kaddafi, wycinane są na siedzeniach moskiewskiego metra. A ja nic. A ja głupi.

Dla dobra niedobitków, którzy trwają w niewiedzy, postanowiłem przeprowadzić dogłębne studia internetowe i poznać ów fenomen.

Poszukiwania były wyjątkowo łatwe, bo Bieber jest wszędzie.

Ustaliłem co następuje:

  • Justin Bieber jest (tak jak Nacho) spod znaku Ryb, ale ma przyjemność bycia Kanadyjczykiem
  • za rok osiągnie pełnoletniość
  • śpiewa i nagrywa – najczęściej z kimś, kto skutecznie spycha jego głos na drugi plan
  • spaceruje w t-shircie lub bez i wtedy jest masowo fotografowany przez dziennikarzy
  • całuje się z równie jak on znanymi kobietami i pokazuje im najnowsze aplikacje na swojej komórce; pocałunki realizowane są publicznie np. na balkonach i dachach
  • fani (a w zasadzie przede wszystkim fanki) stosują niemal terrorystyczne metody wobec tych, którzy dostają nagrody, którymi Justina niesprawiedliwie nie obdzielono
  • Justin dysponuje przeciętną urodą, przeciętnym urokiem osobistym, przeciętnym talentem, ale podobno nieprawdopodobnie nieprzeciętnymi włosami
  • Justin uważa, że człowiek może uprawiać seks, dopiero gdy kogoś kocha
  • Justin krytycznie wypowiada się o politykach z Korei Północnej
  • Justin jest zachwycony opieką zdrowotną w Kanadzie w przeciwieństwie do beznadziejnej amerykańskiej
  • Biebera lubi Johnny Depp i parę innych osób; powody nie są mi znane.

Uznałem, że więcej ustalać nie będę. To już aż nadto mojego cennego czasu. Domyślam się, że świat szaleje za Bieberem, bo trafił on przypadkowo w odpowiednie miejsce i czas. Czym trafił? Trudno określić.

Pamiętać trzeba jedno: Bieber to aktualne bożyszcze, lepiej go nie krytykować, a powyższe fakty znać nalezy, by jakoś znaleźć się podczas intelektualnej rozmowy w dobrym towarzystwie.

Poniżej fragment wideo związany z jedną z piosenek Biebera. Jego nauczycielka (całe szczęście, że chłopak się czegoś tam uczy) pokazuje ławkę Justina, salę gimnastyczną, gdzie biega i skacze i inne dewocjonalia…

Więcej przeczytasz tu…