Nie wiadomo, czy tak będzie prezentowała się nowa wizytówka TVN24, ale wszystko ku temu zmierza.
Najpierw mieliśmy sagę z dramaturgią Titanica: statek rozbija się u wybrzeży i tonie. Obserwujemy godzina po godzinie, jak o kolejne centymetry rośnie fala i takież centymetry zanurza się wrak wycieczkowca…
Zresztą, jakiż tam Titanic… Od dawna inspiracją dla dziennikarzy TVN24 są telenowele. Wszystko jedno – brazylijskie, amerykańskie czy polskie…
Różnica jest jednak dość istotna – tu wszystko ma odbywać się na żywo. W końcu “Big Brother” święcił triumfy oglądalności, a jak połączyć jedno z drugim, to słupki urosną.
Na razie to ja jestem osłupiały…
Ostatnie dłuuuugie już dni poświęcone są matce i martwemu dziecku. Pokazuje się najpierw ową matkę, potem ojca, teściów, rodziców, sąsiadów i obcych.
Dziecko jest poszukiwane i wygląda na to, że nie ma na świecie policji, która bardziej od naszej przejmuje się ludzkim nieszczęściem.
Nieszczęście widzimy z detalami. Matce dziecko porwano, matka dziecko zabiła, matka dziecko sprzedała, matce dziecko upadło. Na oczach milionów ludzi matka wyrzuca z siebie w końcu straszną prawdę.
Są ruiny jakiegoś baraku i szczegóły, czym ciało zostało przysypane.
Sprawę komentuje inteligentny nad wyraz mąż, który na razie ma za mały dystans czasowy, by żonę przestać kochać.
Jak w dobrej telenoweli jest też prywatny detektyw, który – jak się okazuje – detektywem nie jest. Ma jednak setki swoich ludzi, zamaskowanych i uzbrojonych.
Kobieta trafia za kratki, ale może wyjdzie. Jak Bóg da.
Zgodnie z przepisami, matkę pokazywano dokładnie do chwili postawienia jej jakichś zarzutów. A trwało to długo. Potem matkę pokazywano już mniej dokładnie, ale za to kamera zbliżała się do zimnych oczu męża.
Pod ruderą, gdzie znaleziono dziecko, setki zniczy i kwiatów.
Dziennikarze z TVN 24 wydają się niepocieszeni, że nie mogli pokazać śmierci na żywo. Zdjęcia zwłok też by się przydały.
Hamulców nikt nie ma już żadnych. Telewizja (i także jedna z gazet) rujnując życie jakiejś rodzinie. Rodzina rujnując swoje życie. Gawiedź ogłupiona tym wszystkim, grzejąca się przy światełkach zniczy przy jakiejś ruderze.
Żegnamy Państwa. Wkrótce następny serial!







Eeee. Nacho. Nie jest tak źle! Ludzka natura jest jaka jest. Jedni na niej zarabiają, a inni ubierają wszystko w żart. Ludzie, którzy żartują nie są bezduszni. Są gorsi, są podli w swoim rozumieniu istoty rzeczy.
Kocham kabarety.
Za to zmasowane stada ekspertów i specjalistów wszelakiej maści mają żniwa. Znudziło im się gadać mądrości o katastrofie smoleńskiej. Teraz mogą nowe mądrości prawić o zagubionej mamie, niedobrym detektywie i kryształowej policji.
I tak godzinami, dniami, tygodniami. Zupełnie, jakby świat stał w miejscu, a poza naszą ukochaną telenowelą z TVN24 nie było już nic…
Nie tylko w TVN. TO jest wszędzie. Nie można się opędzić od Katarzyny W i nibydetektywa. Gdybym nie był skąpy wyrzuciłbym telewizor przez okno.
Ja myślałem, że sprawa się skończy, ale widziałem dzisiaj relację z wizyty męża w więzieniu. Na żywo! Big Brother, jak nic…
Telewizja żeruje na tym co cieszy widzów, a widzów cieszy krzywda innych. Cieszą się, że nieszczęścia dzieją się daleko. Im bardziej efektowna krzywda tym bardziej ludzie się cieszą i biadolą nad losem nieszczęśników umęczonych tragediami.
Telewizje to wiedzą i drążą temat dopóki się to opłaca.
A wiesz, że nawet to rozumiem, przyjmuję do wiadomości – w tym sensie, że we wszystkich krajach są tabloidy i walka z nimi to jak walka z wiatrakami. To, czego pojąć nie mogę, to że ten poziom zaczynają prezentować tzw. “poważne” stacje. Wychodzi na to, że niedługo będzie nam zostawiony jedyny wybór: tabloid albo nic. I to mnie przeraża…