Krótko i zwięźle. Jestem tu na kilka sekund. Doświadczam zmiany dostawcy internetu, w związku z czym jestem na jakiś czas kompletnie offline. Taka zmiana nie jest taka prosta jak to opisują gazety…
Na śmietniku bez zmian
Za niedługi czas wejdziemy zamaszystym krokiem w świat stworzony przez nową ustawę o odpadach. Analizy z tym związane pojawiają się w prasie niemal codziennie. Obywatel ma być przygotowany. Jego śmieci będą wycenione, jego nawyki zmodyfikowane, a świat wokół nas stanie się czystszy… Teoretycznie.
Realizacja naszej ustawy o odpadach wygląda na kalkę i zlepek najbardziej restrykcyjnych przepisów z innych krajów Europy. Obserwacja dowodzi, że tak szczegółowy system nie ma szans na dobre funkcjonowanie.
Meandry statystyki
Wyjechać i wrócić. Zajrzeć na swój blog. Dojść do siebie, by ponownie coś napisać. Taki scenariusz to pewnie rutyna. Temat niespecjalny.
Jednak kolejny raz doświadczam przy tak banalnej okazji pewnego zwątpienia.
Czy jestem, czy mnie nie ma, czy piszę, czy nie piszę, statystyki blogowe wyglądają podobnie. Zagląda do mnie zbliżona liczba gości (miło mi zawsze bardzo
).
Może blog jest takim miejscem, które trzeba regularnie odwiedzić? Może nie ma znaczenia, czy pojawia się tam coś nowego? Może to taka kawiarnia, gdzie się wpada przy okazji?
Z drugiej strony, może nie warto pisać, bo oglądalność utrzyma się zawsze na jakimś poziomie…
Może, gdy ktoś wchodzi, wcale nie czyta, bo czasy takie, że przebrnięcie przez 5 pierwszych zdań jest już wydarzeniem, o którym się mówi znajomym…
Z tego tekstu też nic nie wyniknie – podobnie jak ze statystyki odwiedzin…
Cóż, życie …
Na czas urlopu i różnych takich…
Polecam!
Sprawa honorowa
Żywy żonkil jakoś mi nie wpadł w ręce, ale ten będzie go dobrze zastępował. Dziś Polacy (taka nowa świecka tradycja) powinni wpiąć takiego żonkila w klapę lub coś zamiast, by uczcić pamięć Polaków (żydowskiego pochodzenia) walczących w beznadziejnym boju podczas powstania w warszawskim getcie.
Co prawda okazja znowu smutna i przegrana, ale od II wojny światowej jakoś nigdy przyzwoicie nie czciliśmy tego wydarzenia. Po 70 latach – najwyższa pora.
Fragment z Kuriera Wileńskiego:
Sekretarz Generalny Rady Europy Thorbjoern Jagland oddał hołd uczestnikom powstania w getcie warszawskim. „Ich przesłanie jest nadal silne i jasne: nikt nie powinien być pozbawiony swoich podstawowych praw” – napisał w oświadczeniu.
19 kwietnia mija 70. rocznica powstania w getcie warszawskim.
To jednak nie był alkohol ;)
Wszyscy twierdzący, że Aleksander Kwaśniewski był zupełnie trzeźwy podczas konferencji prasowej Europy Plus mówią prawdopodobnie prawdę!
Przypomniałem sobie, jak kiedyś poczęstowano mnie jointem i jak euforyczne były tego efekty. Gdy ktoś nie używa trawki, to może nagle wpaść w wyjątkowo dobry nastrój.
Nikt nie musiał nic wypić, Panie i Panowie.
Ważne…
Wysnuwanie jakichkolwiek wniosków na temat mojej opinii np. o Aleksandrze Kwaśniewskim może zaprowadzić na manowce. Śmiech to zdrowie, a opinia to nie tylko śmiech.
Naród wielce pryncypialny
W dyskusjach na forach internetowych byłem w wyraźnej mniejszości. Wśród “młodzieży”, która nie rozumie, że nie należy promować ludobójstwa i zbrodniczych reżimów… Dobrze być wśród młodzieży.
Gdy wszyscy mający moc zakazali reklamy Heyah z Leninem ( np. Komisja Etyki Reklamy), a inni mający jedyne zdrowe kręgosłupy moralne to wsparli, wokół banalnych posterów promocyjnych zrobiło się głośno.
DH Uniwersal – ku pamięci
Jak w szkolnym pamiętniku. Tylko “Ku pamięci” to dzisiejsze fotograficzne porównanie…
Pierwszy nowoczesny dom towarowy z ruchomymi schodami zbudowano w Łodzi w 1967 roku. “Uniwersal” stanął przy placu Niepodległości, którego drugim nieodłącznym elementem jest sąsiednia krańcówka tramwajowa i autobusowa. Niegdyś z całkiem eleganckich peronów, zaprojektowanych i zbudowanych przez Niemców w czasie II wojny światowej, odjeżdżały tramwaje podmiejskie do Rzgowa, Tuszyna czy Pabianic.
W latach 70-tych można tu było zobaczyć stare Ikarusy, ale i zrobić niezłe zakupy. Skoro dom towarowy nadawał się na pocztówki, to trzeba było dbać o klomby (górne zdjęcie)… Dzisiaj na przystanek podjedzie zapewne Mercedes, a Uniwersal stracił starą nazwę, jest kompletnie przebudowany i trzeba wierzyć na słowo, że przynajmniej konstrukcja pozostała niezmieniona. Próbę przywrócenia mu funkcji handlowych ocenić będzie można dopiero za czas jakiś…
Pionierzy
Patrząc na to zdjęcie trudno się nie uśmiechnąć. Panowie Alain i Jean-Marc beztrosko trzymają się za ręce i są przykładem dobrego odżywienia. Zapewne mają też poczucie humoru, bo do gazetowej fotografii zdecydowali pozostać na tym spacerze w domowych pantoflach.
Nic nie jest udawane, a Alain (z lewej) jest w końcu kucharzem, więc nawet brzuch ma tu swoje uzasadnienie. Wszystko jak w starym dobrym małżeństwie. Z wiekiem upodobnili się do siebie, choć dzieli ich 14 lat – Alain ma ich 71, Jean-Marc (z zawodu kolejarz) 57.
Przed telewizorem (z cyklu RM; 28)
Nieczułość
Teraz już wiem. Jestem wyjątkowo nieczuły.
Moje serce nie daje żadnych znaków, gdy trzy lata po katastrofie smoleńskiej rząd, prezydent, delegacje partii politycznych, Kaczyński z kolegami i rzeszą zwolenników, ciągle odgrywają żałobników.
Myślę nawet, że to niezdrowe.
Nie czuję powodów, dla których 1o kwietnia miałby się stać dniem ogólnonarodowej zadumy, wieczornic, mszy, manifestacji i na co tam jeszcze kto nie wpadnie.
Rozumiem rodziny ofiar – ich prawo cierpieć choćby do końca życia. Takie jak prawo każdego z nas po utracie bliskiej osoby.
Reszta? Reszta udaje albo naprawdę nie ma co robić.
Nie chcę kraju wlokących się cmentarnymi alejami konduktów, wydumanych przemówień, rozgrywanej śmiertelnej powagi, gigantycznych wieńców i flag, zawodzonych bez skrupułów pieśni, największych na świecie pomników.
Nauczmy się siebie szanować za życia, a po śmierci dajmy już spokój.
Wiem – jestem wyjątkowo nieczuły…
Niedobre bo polskie
Na nic wojaże premiera Tuska na Słowację, na nic jakieś próby kampanii promującej u Czechów i Słowaków polskie produkty spożywcze. Można dawać kosze kiełbasy i jaj od zielononogich kur, ale proste fakty załatwiają nasze starania na amen.
Wyniki ostatnich badań czeskich instytucji kontrolnych (tu artykuł na ten temat…) nie pozostawiają złudzeń – jakość polskich produktów w czeskich sklepach jest znacząco niższa od rodzimych. Kawa, kakao, słodycze, warzywa, owoce, przetwory mięsne – w zasadzie nic nie daje się obronić…
W ramach demonstracji osobistej
Miłego świętowania!
NC+ :masochizm i bumelanctwo
Lektura dostępna po utworzeniu platformy satelitarnej NC+ jest wyjątkowo bogata. Klienci ocenili start nowego podmiotu (po połączeniu n i Cyfry+) tak, jak na to zasłużył. Możecie poczytać sobie w internecie tysiące wpisów nie pozostawiających na ofercie NC+ suchej nitki. Racja w większości jest – niestety – po stronie klientów.
Najciekawsze jest co innego: co robili spece łączonej platformy przez tyle miesięcy, by przygotować tak dramatycznie żenujący start?Kto dopuścił do takiego bałaganu i kompromitacji, pomimo posiadania dobrej oferty programowej?
Kto psuje dobre rozwiązania np. n-ki (jak choćby wygląd GUI dekodera)? Kto dopuścił do bałaganu w liście kanałów? Kto tak olewa swą pracę, że zapomina o umieszczeniu w EPG programu kanału Cinemax (pozostawiając tylko Cinemax 2HD)?
Personalnie, kto? Bo akurat wkład oskarżanego często francuskiego prezesa jest tu najmniejszy…
Pobłażanie paranoi
Jak błogo w cywilizowanym internecie. Ludzie żyją swoimi sprawami, głowę zaprzątając sobie Wielkanocą albo mniej lub bardziej udanymi ripostami duetu Palikot – Miller. Oczywiście, spraw są dziesiątki, ale jedna duża przemyka gdzieś w cieniu np. malutkich problemów Cypru.
Obawiam się o rozwój wypadków w Korei. Przywództwo Korei Północnej wydaje się tak podkręcone możliwością zaatakowania Stanów Zjednoczonych lub Korei Południowej, że w pewnym momencie może zatracić poczucie rzeczywistości. Reżim wprowadził mobilizację, zerwał prawie całkowicie łączność ze światem zewnętrznym, ostrze noża błyszczy.
Względna świeżość oburzenia, czyli RM 27
Czar tysiąca znaków
To miało być zdjęcie zrobione tylko przy okazji kursu zabytkowego tramwaju ulicami Łodzi. Zdjęcie jednak pokazuje to, czego nie zauważamy pobieżnie obserwując świat. Mimo niewielkiego skadrowania widać, z jaką ilością znaków i informacji musi borykać się przeciętny polski kierowca. Ma je zauważyć, zrozumieć, zinterpretować i uwzględnić w prowadzeniu pojazdu…
Odpowiadając Cimoszewiczowi
Włodzimierz Cimoszewicz umywa delikatnie ręce i nie chce babrać się w politycznym błocie. Zadaje za to pytanie internetowym przedstawicielom lewicowego liberalizmu (przyjmijmy ogólnie takie określenie), dlaczego ginie ich głos rozsądku i dlaczego pozwalają na harce polskich skrajności.
Poczułem się wywołany do tablicy…
Szanowny Panie Włodzimierzu!
Głos rozsądku utknął gdzieś pomiędzy dwoma silnymi magnesami o przeciwnych biegunach, które próbują – wbrew naturze – dociskać się coraz bardziej.
W tym starciu miejsca dla niego coraz mniej, bo jak wytrzymać to ciśnienie z obu stron, gdy wsparcia takich ludzi jak Pan prawie się nie odczuwa.
Jak wydusić z siebie głos, gdy słyszy się słowa przedstawicieli Kościoła Katolickiego brzmiące jak nawoływania ideologów o najgorszej reputacji.
Jak powiedzieć cokolwiek, gdy druga strona rysuje Kościół jak czarną plamę i przekonuje jakże niesprawiedliwie wymyślono podatek, który trafi do kasy instytucji, która na to nie zasługuje. Gdy strona ta zapomina, że podatek jest dobrowolny, a kwoty z niego płynące będą znacznie mniejsze niż to co Polska przeznacza na zbrojenia. Te ostatnie nie przeszkadzają nikomu.
Jak wypowiedzieć coś mądrego, gdy niemądrze mówi Lech Wałęsa, a jego głupie słowa pozwalają innym przekreślać wszystko dobre, czego Wałęsa był współautorem.
Jak mądrze skomentować tezy o propagandzie homoseksualnej, której po prostu nie ma (bo niby co miałaby skutecznie wylansować w heteroseksualnej większości). I jak zasugerować drugiej stronie, że mówienie od dwóch miesięcy przede wszystkim o związkach partnerskich, może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Wszak i tak sprawa realnie nie została posunięta naprzód przez rządzącą Platformę Obywatelską.
Jak przekonać kogokolwiek, że mając ponoć świetnych i rozchwytywanych lekarzy, chwalonych w szpitalach od Islandii po Grecję, mamy też lekarzy, którzy swą świetność umieją zaprezentować pacjentom tylko w powiązaniu z kasą. Dużą kasą. I jak dodać, że przygotowanie merytoryczne nijak się ma do przygotowania i predyspozycji moralnych, do empatii i życzliwości. I fantastyczny system cudu nie przyniesie.
Jak powiedzieć, że brunatna siła wkraczająca na wykłady, a gdzie indziej atakująca ludzi, jest groźna nie tylko dla tych, którzy są jej celem dzisiaj. Jak przekonać, że oprócz kolejnej informacji w mediach oczekiwana jest reakcja policji, prokuratury, ministra sprawiedliwości, kościołów.
Głos z internetu nie ma tej samej nośności, co głos autorytetów sfery publicznej. Nie chodzi tu jednak tylko o komentarze na temat aktualnych wydarzeń.
Czas coś zrobić, bo inaczej Pana głos będzie tylko głosem na puszczy. W przenośni i dosłownie, panie Włodzimierzu!



















